Społeczeństwo

Stopniowy postęp mediów

Stopniowo media zmieniają się i dostosowują do oczekiwań swoich odbiorców, ale także do oczekiwań prawnych i kulturowych, w których działają. Widać to po tabloidach, które w Polsce mają jeszcze bardzo krótką karierę, ale zdążyły zmienić się bardzo. Najpierw skandale były bardzo nieciekawe a język wręcz ubogi, nieudolny czasami – tytuły bardzo długie i napisane nieczytelnie wielkimi literami zalanymi krwią czy w grafice płomieni. Dzisiaj wyglądają one inaczej i już nie skupiają się na polityce, ekonomia to rzadkość. Kluczowe jest za to życie gwiazd. Niemal wszystkie newsy dotyczyć zaczęły pojawiającej się u nas sfery celebrieties i można powiedzieć, że to zainteresowanie gwiazdami muzyki i filmu rozbudziło potrzebę czytania kolorowej prasy. Poza szeroko komentowanym sportem, to właśnie życie sławnych i bogatych Polaków stało się główną pożywką czytelników a wszystko, co dotyczy prywatnego życia innych ludzi – nawet jeśli są to niesprawdzone plotki i pomówienia, trafia dziś na podatny grunt.

Prezydent i krzyż

Jednymi z bardziej specyficznych wyborów w historii naszego kraju były niewątpliwie wybory prezydenckie, jakie przeprowadzono latem 2010 roku. Ich specyfika wynikała przede wszystkim z tego, że odbywały się zaraz po żałobie narodowej, po tragicznej śmierci prezydenta w wypadku lotniczym pod Smoleńskiem. Zwycięstwo jakie odniósł Bronisław Komorowski, nad Jarosławem Kaczyńskim, bratem zmarłego prezydenta, bardzo zaostrzyło sytuację społeczno-polityczną w kraju i wzbudziło ogromne emocje. Eskalacja nastąpiła w momencie, kiedy nowy prezydent, podjął – wydaję się, że dość niefortunną – decyzję o usunięciu sprzed Pałacu Prezydenckiego krzyża, pod którym w dniach żałoby modliły się tysiące osób, które przyszły oddacć hołd pamięci Lecha i Marii Kaczyńskich. Pod Pałacem pojawiły się tłumy i przez wiele dni okupując ulicę przed budynkiem, nie pozwoliły na usunięcie krzyża z Krakowskiego Przedmieścia, co udało się dopiero później pod osłoną nocy. Krzyż przeniesiono do kościoła pod wezwaniem św. Anny, choć wielu krytykowało tę decyzję, uznając, że powinien on pozostać przed Pałacem, jako pomnik pamięci żałoby narodowej.